Łukasz Karwowski opowiada o nowym projekcie na łamach toruńskiego dziennika "Nowości". Rozmowa ukazała się 20 listopada 2010 roku.
- W kwietniu ruszają zdjęcie do filmu „Zabójcza miłość”, którego jesteś producentem. Z fragmentów scenariusza i scenorysów wynika, że będzie to kino sensacyjne?
- Tak. Sensacja, ale utrzymana w komediowej stylistyce filmów Tarantino. Będzie dużo akcji i zabawnych dialogów. To zasługa Kuby Nieścierowa, który napisał wcześniej m.in. scenariusz popularnego serialu „Naznaczony” z Piotrem Adamczykiem w roli głównej. Kiedy składaliśmy wniosek o dofinansowanie filmu do Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, scenariusz „Zabójczej miłości” rekomendował pan Andrzej Wajda.

Producent „Zabójczej miłości” Łukasz Karwowski i koproducent Maciej Ostoja-Chyżyński przy zakupionej kamerze cyfrowej Arriflex D-21
- O czym będzie ten film?
- W ręce pracownika wypożyczalni filmów wpada DVD z zarejestrowanym przypadkowo morderstwem. Sprawca zbrodni za wszelką cenę chce odzyskać feralne nagranie. Chłopak, ratując życie swoje i swojej dziewczyny, wpada na przebiegły plan. Rozpoczyna się śmiertelna rozgrywka. Ich tropem podążają policjanci z wydziału gospodarczego, którzy są zupełnie nieprzygotowani do prowadzenia tego typu spraw.
- Dużo strzelania i seksu?
- Jest trochę strzelaniny. Szczególnie w bardzo spektakularnej scenie rozgrywającej się pod bankiem. Seksu też jest trochę, choć nie za dużo. Nie ukrywam, że film będzie gatunkowo lżejszy, bardziej komercyjny. Miejsca na głęboki smutek i wnikliwą psychologię raczej w takim kinie nie ma. Tu akcja kieruje filmem.
- Gdzie będą powstawały zdjęcia?
- Zakończenie filmu rozegra się nad morzem. Scenariusz przewiduje, że w miejscu z wysokim klifem. Sama główna akcja „Zabójczej miłości” osadzona jest między dużym miastem a wybrzeżem. Aktualnie zastanawiamy się wciąż, które to będzie miasto.
- Jest szansa, że uda się nakręcić ten film w Toruniu?
- Nie ukrywam, że szukamy miasta, które wejdzie z nami w relacje koprodukcyjne, czyli zechce partycypować w kosztach. Myślę, że warto, tym bardziej że w filmie będą grali czołowi polscy aktorzy. Finalizujemy z nimi właśnie umowy. Mamy już 1,5 mln zł dofinansowania z PISF, a nasz aktualny budżet na tę produkcję wynosi 2.250 tys. zł. Aby zrealizować film tak jakbyśmy tego chcieli, musimy go jeszcze trochę zwiększyć. Nie powinno być z tym problemu.
- Kiedy nakręciłeś dokument „Doktor” o swoim dziadku, lekarzu z Grębocina, wspominałeś, że zamierzasz stworzyć na jego podstawie film fabularny. Co z tym projektem?
- Jestem w trakcie pisania scenariusza. Historia Ottona Karwowskiego dotyczy bezpośrednio mojej rodziny, a więc praca jest o wiele trudniejsza niż się spodziewałem. Mamy już aktora do głównej roli. Z ujawnieniem jego nazwiska chciałbym jednak jeszcze poczekać. Sądzę, że ruszymy z tym projektem za kilka miesięcy, równolegle z początkiem zdjęć do „Zabójczej miłości”.
0 komentarze:
Prześlij komentarz